Pingwin to jednak niechluj

 

Zmiany w algorytmie GoogleNiecały miesiąc temu Google postanowiło wykonać kolejny krok w celu podniesienia jakości zwracanych wyników przez jej wyszukiwarkę za pomocą aktualizacji algorytmu rankingowego pod kodową nazwą „pingwin”. Mogłoby się wydawać, że to przyjazne zwierzątko będzie spokojne i przewidywalne. Niestety – okazało się, że nasz pingwinek cierpi na ADHD, a rezultaty jego działań przypominają krajobraz po eksplozji bomby.

 

Internet po wizycie pingwina

Już po kilku godzinach od wprowadzenia łatki było wiadomo, że nie wiadomo, o co chodzi. Wątek na forum PiO rósł w zastraszającym tempie i już pierwszego dnia osiągnął kilkadziesiąt podstron złożonych głównie z panicznych wypowiedzi. Większość osób zgłaszała dziwne sytuacje, w których pozycjonowane strony często były przeskakiwane przez swoje zaplecza, słabej jakości strony pięły się w rankingach, a wieloletnie witryny dobrze zoptymalizowane z unikalnymi treściami leciały w dół. Z kolei najciekawszym wynikiem był rezultat zwracany przez zapytanie „karma dla psów” gdzie na pierwszej pozycji była strona … Google.pl.

Świat pozycjonowania nie lubi ani próżni, ani zastoju, więc niemal od razu zaczęło się wielkie sprzątanie. Pozycjonerzy analizowali dlaczego ich strony spadły w rankingach i podejmowali działania, które miały na celu przywrócenie przynajmniej pierwotnych pozycji. Google z kolei w swoim zwyczaju nabrało wodę w usta i pokusiło się tylko o lakoniczny komunikat, w którym stwierdziło, że w sumie nic się nie stało, a jeśli jakaś strona została niesłusznie ukarana, to proszą o informację w celu ręcznego sprawdzenia. Na szczęście pracownicy wyszukiwarki nie okazali się głusi na sugestie społeczności i zaczęli sami przywracać pierwotny porządek.

Dzisiaj niemal wróciliśmy do sytuacji wyjściowej z połowy kwietnia, ale niesmak pozostanie. Google po raz kolejny zachowało się arogancko, nie licząc się ze swoimi użytkownikami. O ile pozycjonerzy przetrwają tę burzę, to zwykli użytkownicy, a nawet webmasterzy, będą mieć jeszcze większe problemy ze zrozumieniem sposobu działania algorytmu, który z założenia powinien być tak prosty, jak to tylko możliwe.

uwaga pingwin

 

Czy Google potrafi uczyć się na własnych błędach?

Można powiedzieć, że Google przeżywa najdłuższą passę swoich niepowodzeń w historii. Jeżeli nawet przemilczymy sprawę pingwina, to zostaje kilka kwestii takich jak nowy YouTube, który razi ilością reklam i odtwarzaczem HTML5 czy G+, które miało zawojować świat, a świeci pustkami i gdyby nie konta firmowe, to już pewnie nikt by nie pamiętał, że coś takiego istnieje.

Google niemal od zawsze uchodziło za tą dobrą korporację, która tworzy wysokiej jakości produkty przyjazne użytkownikom i do tego pozwala na korzystanie z nich za darmo. Wielu sądziło, że czego Google nie dotknie, zamieni się w złoto. Ostatnie wydarzenia pokazują, że nawet tym z pozoru najdoskonalszym zdarzają się potknięcia i miejmy nadzieję, że tym razem Google wyciągnie odpowiednie wnioski i w przyszłości zaskoczy nas pozytywnie.

Podobne artykuły